Ko Tao Tajlandia 2013

Wyprawa na wyspę Ko Tao była niczym transformacja do innego wymiaru. Początek dramatyczny – w postaci rejsu katamaranem, który trwał najdłuższe 2,5 godziny w naszym życiu. Można go było porównać z jazdą na byku połączoną z zaawansowaną chorobą morską uwieńczoną wiadomym finałem. Przy życiu trzymała nas jedynie nadzieja, że nasze cierpienia wkrótce się skończą i zostaną wynagrodzone. Tak też się stało ;)

Ko Tao (w języku tajskim Wyspa Żółwi) jest maleńką tropikalną wysepką o powierzchni 21 km2, czyli ma jakieś 8 km długości i 3 km szerokości. Na tym terenie znajduje się kilkadziesiąt baz nurkowych… i, o dziwo, wszystkie mają się dobrze. Wyspa jest słabo zaludniona, a turystyka dopiero się tam rozwija, więc panuje cisza i spokój – to taka mała mekka dla nurków. Dowiedzieliśmy się, że wydają tam więcej certyfikatów nurkowych niż w całej Europie razem wziętej...

Pod wodą można spotkać ogromne dwumetrowe graniki (Grouper), tuńczykowate, barakudy, makrele i rekiny rafowe. Okazjonalnie spotyka się też rekina wielorybiego – nam niestety nie było to dane. Oprócz oglądania wspaniałej fauny i flory nurkowaliśmy na wraku HTMS Sattakut 742. Okręt ten rozpoczął służbę w US Navy 27 lutego 1944 r. i brał udział w działaniach wojennych w ramach II Wojny Światowej. W 1946 r. został przekazany marynarce Tajlandii i zatopiony w pobliżu wyspy jako atrakcja turystyczna.

Piękne widoki, plażowanie, kąpiele, wycieczki skuterem i kajakiem oraz pyszne jedzonko na długo zapadną nam w pamięci. Po 11 dniach wypoczynku czekał nas jeszcze bolesny powrót do rzeczywistości naszym znajomym już katamaranem.

w projekcie strony wykorzystano zdjęcia Krzysztofa Starnawskiego - www.dualrebreather.com

Script logo